czwartek, 10 czerwca 2010

Wystawa w Muzeum Narodowym - pierwsze wrażenia

Na otwarciu wystawy "Ars Homo Erotica" zjawiły się tłumy. Nie zabrakło przedstawicieli naszych mediów:

od lewej: Timofieusz, Abiekt, Tomek, Gosia, Marcin z Homików

Przyznam od razu szczerze, że nie wiem, jak jest na innych wernisażach w tym miejscu, bo nigdy na taki nie trafiłam, ale tu widok zgromadzonych ludzi był przedni:
Tłum przed Muzeum Narodowym

Gości powitał dyrektor Muzeum Narodowego Piotr Piotrowski. Potem było entuzjastycznie przywitane przemówienie prof. Jacka Lohmana z Museum of London ("Muzeum Narodowe jest właściwym miejscem dla takiej ekspozycji, zwłaszcza w Polsce, kraju o niezwykle silnej tradycji katolickiej. Słowo narodowe w nazwie muzeum oznacza, że jest ono przeznaczone dla całego społeczeństwa, bez względu na orientację seksualną poszczególnych grup społecznych. Wszyscy powinni się móc w nim odnaleźć" - powiedział między innymi), następnie przyszedł czas na dosłownie parę słów od głównego sprawcy zamieszania Pawła Leszkowicza:
dr Paweł Leszkowicz, kurator wystawy

I w końcu mogliśmy wejść (a właściwie wcisnąć się) do środka. Na wejściu powitała nas jedna z najciekawszych prac z całej wystawy, słynna instalacja czeskiego artysty Davida Czernego "Entropia" z księżmi wbijającymi tęczową flagę w kartoflisko, będąca fragmentem wystawionej w 2009 roku Europarlamencie ekspozycji pokazującej stereotypy związane z państwami UE:
Instalacja Davida Czernego
Hol główny Muzeum Narodowego

Dalej było różnie. Nie jestem pewna, czy najszczęśliwszym rozwiązaniem był tematyczny podział wystawy ("Czas walki", "Akt męski", "Imaginarium lesbijskie", "Święty Sebastian" itp.), bo mimo sporej liczby eksponatów (250, o ile dobrze pamiętam), a może właśnie dlatego, że jest ich tak wiele, całość sprawia nieco chaotyczne wrażenie. Być może lepszym rozwiązaniem byłby podział chronologiczny (ale się nie wymądrzam, bo na sztuce znam się słabo). Tak że, zamiast pisać, co mi się nie podobało, pokażę, co mi zapadło (pozytywnie) w pamięć. "Imaginarium lesbijskie" zrobiło na mnie średnie wrażenie (doszła do tego wpadka z opisem dragkingowej części zdjęć Hani Jarząbek, które przedstawiono jako "Da Boyz. Życie codzienne polskich lesbijek"), choć jedną pracę muszę pokazać:
Akt serbsko-chorwackiego duetu Tanja Ostojić i Marina Gržinić

Coś dla siebie znalazłam też w części poświęconej androgyniczności:
Maciej Osika, Autoportret

Fajny był też pomysł z pokazaniem literatury spod znaku LGBTQetcetera:
Ale najbardziej spodobał mi się ten obraz i w brodę sobie pluję, że nie zapamiętałam nazwiska autora (edit: dzięki Aleksandrowi już wiem, kto jest autorem - kłaniam się nisko!):
Zbysław Marek Maciejewski, Autoportert z Puttem

Podsumowując: mimo iż ogólne wrażenia mam średnie (chyba wolę oglądać wystawy pojedynczych lub kilkorga artystów i artystek, a nie przekrojówki, gdzie czasami trudno znaleźć coś, co spaja wystawę w całość), to chyba wybiorę się jeszcze raz, aby wszystko w spokoju obejrzeć i poczytać (wernisaże, jako wydarzenia towarzyskie, nieszczególnie jednak współgrają z samą czynnością zwiedzania, oglądania czy innych rzeczom, które zazwyczaj robi się w muzeum). No a poza tym to pierwsze takie wydarzenie w bardziej wschodniej części Europy, tak że tak czy siak wychodzi na to, że lektura obowiązkowa.

5 komentarze :

Obraz z ostatniego zdjęcia to "Autoportret z puttem" autorstwa Zbysława Marka Maciejewskiego (za Polityką).
Pozdrawiam :)

Pięknie dziękuję! No to teraz go sobie o nim poczytam:)

Maciejowski jest w albumie (akurat inne dzieła), powiem wprost - ta wystawa jest słaba. Niestety. Mam z nią problem, ale postanowiłem napisać co myślę :)

Ten akt Anji Ostojić i Mariny Gržinić jakos mi sie kojarzy ze średniowiecznym (renesansowym?) malowidłem przedstawiającym siostry -jakieś księżniczki chyba?- one również są ukazane nago do połowy i w podobnej jesli nie identycznej pozie
jeśli ktos wie o czym majaczę i mnie oświeci byłbym wdzięczny :)

Portret Gabrielle d'Estrées i jej siostry, księżnej de Villars, w Luwrze wisi

Vega

Prześlij komentarz