Przejdź do głównej zawartości

Nie tylko "Wysokie Obcasy"

No i mamy swoje pięć minut. Napisały o nas Lesploty (nie ukrywam, że na to liczyłam), co więcej, mój coraz bardziej ulubiony lesbijski serwis plotkarski dodał nasz kabaret do nawigacji, co prawdopodobnie oznacza, że będą pisać częściej. Oczywiście nie mogę w zamian obiecać, że nie będę się tutaj czasami na lesplotowych doniesieniach wyzłośliwiać, ale zapewniam, że będę to robić tylko wtedy, gdy na to zasłużą.

Nasza fotka z okładką pojawiła się też na Homikach w relacji z Marszu we Wrocławiu. Troszkę głupio mi się zrobiło, jak ją zobaczyłam, bo wyszło tak, jakbyśmy się na Marszu pojawiły po to, aby porobić za gwiazdy. Oczywiście pojawiłyśmy się tam z tego samego powodu co wszyscy inni uczestnicy - bo identyfikujemy się z przesłaniem Marszu, czyli z żądaniem wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich. Swoją drogą, coraz bardziej się przekonuję, że to nie w stolicy (mimo że teoretycznie najwięcej się tu dzieje), ale w "regionach" tkwi największy potencjał do wprowadzenia zmian w tym pięknym kraju nad Wisłą. Chociażby dlatego, że jak Wrocław, Poznań czy Katowice robią marsz, to ten marsz jest jakiś - ma konkretne postulaty, konkretny cel, który nie rozmywa się w kolorowej paradzie z platformami. Bo - może nie wszystkim, ale jednak - w stolicy żyje się łatwiej i przez to nasi działacze są czasami trochę oderwani od rzeczywistości. Oczywiście nie odbierając niczego temu, co robią - bo robią naprawdę dużo.

Parę godzin po Marszu rzeczywiści robiłyśmy za gwiazdy i Wrocław po raz kolejny nie rozczarował (mam nadzieję, że i my nie rozczarowałyśmy). Przyszło mnóstwo osób, niemal wszyscy wytrzymali rozwleczony do dwóch godzin program (wiem, wiem, musimy się trochę jednak hamować, ale tak trudno zrezygnować z któregoś skeczu), rozdałyśmy po bodaj pięć autografów na "naszej okładce", zostałyśmy wyściskane i wycałowane - ekstra! Ale - przyznam - najlepsze przyszło po powrocie do domu, gdy Gosia wygooglała tekst (a właściwie dwie wersje tekstu) o nas na neospasmin.blox.pl oraz na Kontrowersje.net. Naprawdę się wzruszyłam, bo autor z tekstu w "Obcasach" i z tych kilku naszych skeczy, które są do znalezienia w sieci, wyciągnął coś, czego, mimo iż nie ukrywam, że jestem zarozumiała, jakoś nigdy nie śmiałam o nas napisać, powiedzieć czy choćby nawet pomyśleć. Więcej nie napiszę, przekonajcie się same i sami.

A ja się udaję na zasłużony, mam nadzieję, odpoczynek.

Komentarze

  1. Gratuluję takiego entuzjastycznego "świadectwa recepcji", i tego, że te teksty budzą dyskusję! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No dyskusja naprawdę emocjonująca. Ale z większością uwag krytycznych niestety muszę się zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawa konkluzja w tekście o BG (no proszę, niemal jak D&G :)) pod jednym z podanych linków - dotycząca szeroko rozumianej kultury. Na tym polu mamy chyba za mało do zaoferowania reszcie społeczeństwa. Myślę o twórczości osób o których wiadomo, że są gejami i lesbijkami. Kilkanaście, maksymalnie dwadzieścia kilka nazwisk. To dziwne, bo w zawodach artystycznych mamy ponoć nadreprezentację. Może nie dość się w środowisku wspieramy?
    Zgadzam się z autorem, że poprzez kulturę może być łatwiej trafić do ludzi, przynajmniej do niektórych. Jeden film takiego Almodovara, popularna sztuka w TR, czy branżowy (albo i nie) bestseller "naszego/ej" pisarza/r\ki są w stanie zrobić bardzo wiele dla sprawy. Dlatego mocno trzymam kciuki za Barbie Girls!
    A tak na marginesie, czy można w ogóle mówić o czymś takim jak kultura LGBT? Na pytanie o gejowską wielu odpowie: drag queens, kluby i sauny. Dobrze, że rozkwita wreszcie "produkt" z innej, wyższej półki. Gratulacje dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Junior - dziękuję, bo podziękowań nigdy dość. I już chyba wiem, o czym będzie moja następna notka na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Ewo,
    bardzo dziekuje za komentarz pod mym textem na kontrowersje.net.
    Jest pani pierwsza celebrytka jaka sie tam pojawila...

    Odpowiedzialem proszac by nie byl to wpad i wypad ale moze stala obecnosc.Chocby kopiujac tam swe texty gdzie indziej publikowane.
    Chocby informujac o terminach i miejscach waszych wystepow.

    pozdrawiam

    marcin lazarowicz

    OdpowiedzUsuń
  6. Wreszcie dotarłam do końca dyskusji (straszna nawigacja na tych kontrowersjach albo tylko mi działa jak chce).

    Sam tekst wydaje mi się trochę chaotyczny, ale konkluzja i dyskusja są dość istotne. Widać po nim jak potrzeba inicjatyw kulturalnych, które mają potencjał wyjścia poza niszę.

    Funkcjonujemy w kulturze, jej znajomość pozwala się lepiej zrozumieć. Spojrzeć z innej perspektywy. W końcu heteroseksualista z własnego doświadczenia wiele o osobach queer nie wywiedzie. Biedroń się dobrze nie kojarzy. I jak tu rozmawiać? Zadęcie i martyrologia nie służą chyba niczemu poza polityką historyczną, więc dystans do siebie i humor to dużo lepsza droga.

    Co do wypowiedzi Juniora. Wydaje mi się, że trudno jednoznacznie określić, co należy rozumieć pod pojęciem kultury LGBT. Czy chodzi o sztukę tworzoną przez osoby queer (nawet jeśli nie zawiera istotnych wątków związanych z ich tożsamością/orientacją)? Czy można z kolei zaliczyć do tej kategorii coś stworzonego tak na dobrą sprawę przez heteroseksualistów, które porusza tematykę LGBT np. "Brokeback Mountain"? Jest też w końcu niemała grupa filmów, książek, itd., które są bezpośrednio skierowane do środowiska LGBT. Czy to jakaś kultura queer sensu stricto?

    Poza tym kultura to nie tylko sztuka. To sposób odnoszenia się do siebie, sposób bycia. Na tym poziomie istnienie kultury LGBT dochodzi do świadomości społecznej w największym stopniu, ale często funkcjonuje w postaci stereotypów np. gej=zniewieściały facet.

    Ja widzę to tak: kultura LGBT istnieje, a jej istotą jest poszanowanie różnorodności. Zarówno jeśli chodzi o twórców, tematykę czy sposób zachowania. Może to bardzo szerokie ujęcie, ale wydaje mi się adekwatne.

    PS. No ładnie. Postów celebrytki jeszcze nie komentowałam. Jak tak dalej pójdzie to nie na Lesplotach, a na Pudelku będzie się o BG czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. :)
    http://chylkiem-i-duszkiem.blog.onet.pl/Barbie-Girls-pierwszy-polski-l,2,ID393492898,n

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Marcinie - obiecuję, że poinformuję o terminach występów, choć przyznam, że nie do końca wiem, w którym miejscu na Kontrowersjach powinnam to zrobić. W komentarzach? A może na Pana blogu?

    Metaxu - dzięki, na wypadek, gdyby mi zaczęła palemka odbijać, zawsze mogę spojrzeć na Twoje PS i mi przejdzie :) A o kulturze napiszę w osobnym poście - mam nadzieję, że w końcu znajdę na to chwilę, bo to temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzie wieszac swoje wypowiedzi?
    Nie jestem tego pewny,ale rejestrujac sie na tamtym portalu zaklada pani od razu swoj wlasny (czy Barbiów), blog.


    Wlasnie miejsce o tyle lepsze do pisania w formie komentarza na mych blogach (na kontrowersjach czy na blox.pl) ze te moje nie maja wielu czytelnikow.Ale i tak zapraszam.
    Co gwiazda to gwiazda. :)

    A z drugiej strony, dopiero w takiej sytuacji jak Barbiow, widac jaka moc lansu ma Gazeta.Superowska moc.

    marcin/neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście zasłużyłyście na taki tekst. Mnie bardzo podoba to, że Wasz dowcip jest uniwersalny i również za 15 lat będzie śmieszył. I koniecznie proszę wykorzystać te pięć minut.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…