Przejdź do głównej zawartości

Barbie Girls trochę historycznie

Dziś naprawdę krótko, bo jakieś potworne przeziębienie mnie złapało i wypada trochę zadbać o siebie.

Już 24 października będziemy z Barbie Girls na festiwalu Lesbijki, Geje i Przyjaciele we Wrocławiu. Choć nasz kabaret istnieje od 2005 roku, to tak naprawdę zeszłoroczny wrocławski festiwal był dla nas punktem przełomowym. Pierwszy raz wystąpiłyśmy z Furją, która debiutowała wówczas słynnym już cyklem "Ze sztambucha Maryi Konopnickiej". Pewnie już wszyscy widzieli, ale wklejam pierwszą część (całość do obejrzenia na Youtube):



Pierwszy raz miałyśmy pełny, półtoragodzinny program, bez konieczności proszenia kogoś, by wystąpił w czasie, gdy my się przebieramy między skeczami. Przy okazji - czy ktoś jeszcze pamięta nasz mówiony debiut w warszawskim Planie B w 2007 roku, kiedy to pokazała się z nami stworzona na potrzeby tego występu drag queen Mariola, czyli obecny naczelny "Repliki" Mariusz Kurc? Cudny był!


Ale wróćmy do Wrocławia. To tam pierwszy raz miałyśmy też okazję poczuć się jak gwiazdy - dostałyśmy asystę z samochodem (która wprawdzie zagroziła, że jak się nie spiszemy, wywiezie nas do pobliskiego lasu i zakopie, ale skoro piszę te słowa, to znaczy, że jednak było chyba dobrze), przewodników po mieście, garderobę może nie z prawdziwego zdarzenia, ale za to ogromną, jasną i z drzwiami wychodzącymi prosto na scenę, spersonalizowane dyplomy pamiątkowe... A przede wszystkim poznałyśmy mnóstwo cudownych ludzi, którzy dodali nam skrzydeł żywiołowymi reakcjami, pochwałami, zapewnieniami, że to, co robimy jest fajne, ma sens i musimy to kontynuować. Mam nadzieję, że nie rozczarujemy ich w tym roku. Program już prawie domknięty, szykujemy też niespodziankę - mam nadzieję, że ktoś ją nagra, bo będzie na co popatrzeć.

A ja tymczasem popatrzyłam sobie na Żaklinę w polskiej edycji Mam Talent.


Żaklina jak Żaklina, jak zawsze cudowna i jedyna w swoim rodzaju (właściwie jedynie drag queen Virgin budzi we mnie równie pozytywne uczucia), ale pozytywna reakcja publiczności naprawdę mnie zaskoczyła. Ale do Mam Talent się nie wybierzemy.

Komentarze

  1. A ja pierwszy raz widziałam "Ze sztambucha..." :) Straszna, straszna jest chwila kiedy dziecię pojmuje, że doświadczeniem i wiedzą przerosło rodzica - boskie!

    A Żaklinie kibicowałam z całych sił, w ogóle lubię dragów :) Choć kiedyś gdy byłam bezgranicznie rozmiłowana w drag queenach, zobaczyłam Da Boyz i moja miłość oczywiście przeniosła się na drag kingów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, że Tivv z Da Boyz i Nula z Barbie Girls to ta sama osoba? Ja w dragowaniu lubię przegięcie, dlatego większość polskich dragów nieszczególnie do mnie przemawia (wyjątki to właśnie Żaklina i Virgin). A Barbie Girls powstało trochę na przekór drag kingom właśnie - bo one (przynajmniej w 2005) były strasznie poważne i profesjonalne, a my postanowiłyśmy zrobić takie drag queenki w kobiecym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj :) A to mnie zaskoczyłaś :) To pozdrów ją gorąco ode mnie i powiedz, żeby znowu przyjechały do Krakowa, bo je uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrowię i przekażę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zewsząd i znikąd01.10.2009, 10:39

    Nie wiem, czy zauważyłaś, że strasznie głupio wyszły etykiety pod wpisem. Może usuń przecinek w haśle "lesbijki, geje i przyjaciele", bo inaczej system Ci robi bzdurne kategorie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, nie zauważyłam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…