Przejdź do głównej zawartości

Zakładam własny kościół

W sobotę 10 października przez Kraków przejdzie marsz ateistów i agnostyków. Ma zwrócić uwagę na dyskryminację tych grup - problemy z dokonaniem apostazji czy realny brak alternatywy dla religii w szkołach. Rzeczniczka prasowa marszu Ewelina Podsiad w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" nazywa tę inicjatywę ateistycznym coming outem, porównuje ją też do akcji "Niech nas zobaczą". Ale od razu zaznacza: "my z mniejszościami seksualnymi mamy niewiele wspólnego". A po chwili dodaje: "Jest wśród nas sporo osób, które zdecydowanie odrzucają antyklerykalną retorykę. Im po prostu jest nie po drodze z Kościołem, ale nie są od razu zwolennikami aborcji czy eutanazji. Marsz 10 października ma pokazać, że ludzie bezwyznaniowi mają normalne poglądy". Czy muszę tłumaczyć, dlaczego, nawet gdybym akurat tego dnia była w Krakowie, nie wybrałabym się na ten marsz? No może tak na wszelki wypadek tylko zaznaczę, że to kolejny śliczny przykład na to, jak grupa mniejszościowa próbuje się wkupić w łaski "społeczeństwa" kosztem tych, których poglądy uważa za trudniejsze do zaakceptowania, w tym przypadku zwolenników prawa do aborcji i eutanazji. I tych, z którymi mają ponoć niewiele wspólnego, czyli gejów i lesbijek. Czyli znowu "my jesteśmy śliczni, fajni i normalni, właściwie to wyznajemy dokładnie te same wartości co katolicy, tylko nie wierzymy w ich boga". Brawo!

Dla przeciwwagi pozwalam sobie wkleić komiks, który parę tygodni temu zrobił karierę na Wykopie:



I jako że moje poglądy są nadzwyczaj nienormalne dla każdego szanującego się ateisty, niniejszym rozpoczynam poszukiwania kościoła, do którego mogłabym się przyłączyć. Na razie wygrywa Kościół Latającego Potwora Spaghetti:
  


ale myślę też o założeniu własnego:


kolaż by Rose Kizinska
Wchodzicie w to?

Komentarze

  1. No to ja mam starsznie pojabanie w tej swojej glowie. W ponadnaturalne byty osobowe nie wierze, i uwazam wiare w nie za z lekka niedojrzala. Zatem wiekszosc wielkich religii swiata budza moje przeogromne zdumienie, ze ludzie w takie bzdety wierza. Z drugiej strony uwielbiam sci fi, ale mam na tyle rozsadku, iz wiem, ze to tylko fikcja, chocby nie wiem jak bardzo moralizatorskie tresci by zawierala (Star Trek jest w tym wzgledzie rewelacyjny, polecam szczegolnie do nauki o roznorodnosci (wszech)swiata, tolerancji, milosci i szacunku).
    Z drugiej strony jestem osoba doszukujaca sie i watpiaca. Zatem dopuszczam mozliwosc istnienia ponadnaturalnych bytow nieosobowych, sily sprawczej, boskiej czastki itp itd.
    Makaronowy bog wydaje sie byc calkiem cool, a teczowa bogini widze juz sobie robi dobry PR :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Makaronowego boga to Ty mi ostatnio przypomniałeś - wczoraj w pracy cała nasza zagródka zmieniła sobie tapety w komputerach na te z jego wizerunkiem :)

    Ja dla odmiany mimo iż z ateizmem organizatorów krakowskiego marszu najwyraźniej niewiele mam wspólnego, mogę co najwyżej zostać wyznawczynią albo żartu w rodzaju FSM, albo zupełnie realnej osoby. A tęczowa bogini to prezent od mojej pierwszej "wyznawczyni" - z początków naszej znajomości. "Patron saint of professional lesbians" wzięło się stąd, że gdy wpiszesz w Google moje imię i nazwisko, jako pierwsze wyskoczy Ci... Sam zobacz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcąc, nie chcąc, jestem ateistką, sympatyzuję bowiem z religią ateistyczną - buddyzmem.

    Mimo to daleko mi od skrajnie antyklerykalnych zachowań i jak ognia unikam z reguły innych ateistów, gdyż często są oni tylko przeciwieństwami religijnych fanatyków i nie da się z nimi wdać w żadną wartościową dyskusję. Dlatego na marszu też się na pewno nie pojawię.

    A co do kościoła. Cóż, ten bóg z makaronu kuszący, ale niestety... spaghetti składa się też z mięsa, a to się z kolei nie godzi z buddyjskim "nie zabijaj". Więc jednak pozostaję przy karmie, dharmie i tych wszystkich "egzotycznych" nazwach :)

    Co do Twojego własnego kościoła. Brakuje tylko, żebyś zaczęła prowadzić stronę o pornografii lesbijskiej, wszak już podobnego duchownego mamy w postaci Szymona Niemca, a on w ramach swojego duchownego powołania chyba, taką stronę prowadzi...

    A może pozostaniesz wyznawcą perfekcyjnej łyżki?

    http://www.youtube.com/watch?v=QQwTZ1W1aFw

    Przyznam szczerze, że ja sama kiedyś rozważałam poważnie tę opcję i nawet udało mi się odnaleźć perfekcyjną łyżkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. No sorry, ale to ta pani ma pojebane poglady. To wlasnie ateisci sa zazwyczaj najbardziej anty-homofobiczna grupa, bo jak znika niewidzialny przyjaciel czy wrozka zebuszka, na ktorych mozna zrzucic odpowiedzialnosc za wlasna bogoterie i glupote ("BO PAN JEZUS MOWI PO PIERWSZE NIE CUDZOLOZ, PO DRUGIE ZAJEBAC PEDALOM!1!! O, TU TU, TM 1 PROSZE!!!"), to mozna tylko przestac byc tepym, kretynskim bigoteryjnym rybim chujkiem.
    (Sorry za jezyk)
    (Tym niemniej to wlasnie mysle o pozycji tej pani. Zenada)


    Mimo to daleko mi od skrajnie antyklerykalnych zachowań i jak ognia unikam z reguły innych ateistów, gdyż często są oni tylko przeciwieństwami religijnych fanatyków i nie da się z nimi wdać w żadną wartościową dyskusję. Dlatego na marszu też się na pewno nie pojawię.

    Moze nie da sie z nimi rozmawiac, bo nie chcesz z nimi rozmawiac i masz z gory wyrobione zdanie zdanie o calej grupie, zamiast traktowac ich jak ludzi-jednostki? Wez, "zadna wartosciowa dyskusje", prosze. Zdefinius najpierw 'wartosciowa dyskusje", potem przytocz jakies statystyki, a nie opieraj sie na dowodach anegdotycznych i wlasnych doswiadczeniach ("bo moja ciocia jest ateistka i jest taka zlosliiiiwaaaaaa!1!!1111!"). Tak sie rodza uprzedzenia wlasnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz, ale cenię sobie kulturę wypowiedzi, w związku z czym nie będę dyskutować z kimś, kto gada o "rybich chujkach" i na wstępie twierdzi, że czyjeś poglądy są "pojebane". Bez względu na to poglądów jakiej pani to się tyczyło, czy moich, czy Ewy.

    Zresztą błędnie interpretujesz moją wypowiedź, więc tym bardziej nie mam do czego się odnosić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Arc-en-terre - strona o pornografii lesbijskiej - w sumie to niezła myśl, nie ma czegoś takiego w Polsce :) Ale chyba jednak wolę pisać o muzyce.

    Ad. wypowiedź sendaianonymous - myślę, że jednak chodziło o poglądy pani rzeczniczki marszu :) Choć obawiam się, że bycie ateistką niestety nie sprawia, że ktoś automatycznie jest bardziej tolerancyjny i ta pani jest tak samo reprezentatywna dla ateistów jak i ja - bo jesteśmy po prostu różni.

    Niemniej jednak uprasza się (wszystkich potencjalnych dyskutantów i dyskutantki) o kulturę wypowiedzi i powstrzymywanie od ataków personalnych - to moja domena tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem jak najbardziej za pisaniem o muzyce :) Generalnie obecny ton bloga i tematy jakie poruszasz bardzo mi odpowiadają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi miło - choć nie mogę obiecać, że tak będzie zawsze, bo tak naprawdę nie do końca nad tym panuję, co tu się dzieje :)

    Perfekcyjna łyżka - dla mnie ciut za ponura (takie trochę Toolowskie klimaty). Zresztą chyba znalazłam już swój kościół (już dość dawno, tyle że nie patrzyłam na to w ten sposób) - ale to temat na osobny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawy temat zastanawiam się jaki to miałby buc koscioł protestancki prawosławny czy wolny katolicki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…