Przejdź do głównej zawartości

Nieobywatele

Mam chyba tydzień wkurzających komentarzy na temat "Miłość nie wyklucza". Z jednej strony SLD sadzi takie oto kwiatki:

Problem w tym, że cała ta akcja niczemu nie służy. Znamy mieszkańców Suwałk i wiemy, że oni nie chcą tych plakatów. Pracujemy przecież dla nich, a nie przeciwko nim. Katolicy, prawosławni, Białorusini, Tatarzy i Polacy od wieków żyją tutaj w zgodzie. Homoseksualiści też mogą tu z nami mieszkać, ale po co przekonywać innych do swojego stylu życia? (szef podlaskiego SLD dla Rzepy)

Skoro homoseksualiści wybrali sobie taką drogę, to niech żyją, jak chcą. Tylko czy muszą się z tym obnosić w Suwałkach? (ten sam pan dla Wyborczej)

Regulamin zabrania umieszczania plakatów, których treść mogłaby naruszyć cudze uczucia. Suwalczanie to w 90 procentach katolicy. Na pewno poczuliby się dotknięci. (Tomasz Łazarski z SLD dla Współczesnej)

Dla porównania - Adamski z PiS o "Żywej bibliotece" w Radomiu:

Nasze społeczeństwo jest tolerancyjne, potrafi rozumieć pewne zachowania, ale powinno się to przeżywać w sferze nie takiej ostentacyjnej, nie takiej publicznej.

Z drugiej błyszczą sympatycy (!) MNW (komentarze ze strony akcji na FB):

Lewicowość to przede wszystkim sprawy solidarnościowe, a dopiero później walka o prawa mniejszości. Oburzyliście się, bo doszło do jednego incydentu. Sami też nie jesteście w porządku - myślicie tylko o swoich prawach, a zapominacie, że są też tak istotne sprawy jak walka z biedą i z wykluczeniem poprzez nędzę...

Działalność lewicy nie polega jedynie na dochodzeniu praw mniejszości seksualnych. To jest raczej problem nieco dalszoplanowy i do rozwiązania dopiero wtedy, kiedy w parlamencie pojawi się odpowiednia większość, która stworzy odpowiednie regulacje prawne. Trzeba cierpliwości, a beton partyjny się skruszy i problemów nie będzie.

Pojawiło się też takie coś na Kobiety Kobietom (argument z cyklu "dlaczego nie podoba mi się MNW"):

Ja w ogóle jestem za tym, aby były tylko małżeństwa. Nie rozumiem, po co tworzyć związki partnerskie, które są "niby-małżeństwami", czymś połowicznym, takim na pół gwizdka. Jeśli mam się z kimś związać, to ze wszystkimi przynależnymi prawami i obowiązkami, a jeśli nie - to nie sankcjonuję tego prawnie.

Czyli tak: SLD łaskawie pozwala nam mieszkać w Suwałkach (bo rzecz jasna nie odnotowano osoby nieheteroseksualnej, która tak z urodzenia tam mieszka, o nie, tego to w Suwałkach nie mamy), o ile oczywiście nie będzie nas widać, ale jak najbardziej pracuje dla mieszkańców Suwałk, którymi nie jesteśmy. Ale to w sumie nic złego, bo lewicowym priorytetem jest solidarność (kogo, czego?), a nie równość (a ja głupia zawsze myślałam, że to się łączy). A my mamy walczyć albo o ową solidarność bez równości, bo wtedy, jak będziemy wystarczająco cierpliwi, to nasze prawa z problemu dalszoplanowego staną się pierwszoplanowym (jedzie mi tu czołg?), albo o zrównanie naszych związków z małżeństwami, bo inaczej ta nasza walka nie ma sensu. Nie ukrywam, że to drugie "albo" jest mi bliskie, ale jego kategoryczność już nie. Bo choćby tych kilka przywołanych we wpisie cytatów pokazuje, w jakiej rzeczywistości żyjemy.

Wniosek? Róbmy swoje. A SLD niech mnie pocałuje w dupę.*
Kiss My Ass / Ruby Persson

*I tak jedna z niepisanych reguł tego bloga "zero wulgaryzmów" zmieniła się w "jeden wulgaryzm".

Komentarze

  1. @szmatySLD "walka z nędzą":
    http://wo.blox.pl/2011/04/Grzegorz-jestem-i-lubie-surfowac.html

    OdpowiedzUsuń
  2. To już można, można sobie ulżyć?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikt nie spodziewał się, że nie będzie protestów przecwiko akcji MNW, to było do przewidzenia, wręcz dziwne byłoby gdyby taka właśnie sytuacja (jak ta , opisana w poście) nie miała miejsca.
    Widziałam już wcześniej wypowiedź Pana Krzysztofa Zaręby i on, jak dla mnie, potwierdza fakt, iż społeczeństwo polskie(przeciwnicy -rzecz jasna) widzi w związkach partnerskich tylko chęć manifestacji swojej seksualności, nic poza tym. Stąd też pewnie mieszanie pojęcia małżenstwa i związków partnerskich, dla jednych to pierwsze jest świętością - i niech tak zostanie, my (zwolennicy zwiazków partnerskich) to szanujemy, więc niech i oni uszanują nasze związki partnerskie i właśnie tu pojawia się problem, gdyż w tym miejscu wypadaloby tym ludziom uświadomić fakt, że my poprzez te związki nie zagrażamy ani instytucji małżeństwa, nie występujemy przeciwko nim, my po prostu chcemy być w świetle prawa tacy jak oni, bo póki co mamy jedynie obowiazki te same, a brak równych praw.

    Ale oczywiście mam nadzieje , że nie jest aż tak źle w naszym kraju, zeby przyklad Suwałk był odzwierciedleniem aktualnej sytuacji Polski w tejże sprawie, tak samo jak mam tez nadzieje, ze kompletnie idiotyczna, nie wnosząca absolutnie nic rozsądnego, wypowiedź jednego (bądź nawet kilku) polityka (ów) nie świadczy o całkowitym stanowisku partii, którą tenże polityk reprezentuje i da rady jednak wybrać kogoś rozsądnego w niedalekich już przeciez wyborach. Tak wiem, jestem idealistką.
    Niemniej jednak bardzo podoba mi się wniosek z tego postu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekhem, jestem zwolennikiem zw. partnerskich o tyle, że są pewnym minimum, ale do k*nędzy, nie wypowiadaj się za mnie, gdy idzie o "świętość małżeństwa".

    Jeśli to kwestia religijnego sakramentu, to należy go pozbawić jakichkolwiek prawnych skutków, bo nie godzi się w demokracji gusł jakiejś religii czynić prawem. A jeśli małżeństwo ma pozareligijne znaczenie, to nie uprawiajmy prawicowego pierdololo o jego świętości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawda jest taka, ze żyjemy w państwie katolickim i to napewno szybko się nie zmieni, niech każdy wierzy w co chce - jedni w świętość malżeństwa inni powiedzmy w związki partnerskie, z tym , ze do 'k*nędzy' szanujmy te sprzeczne poglądy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, my, my. Jeden wulgaryzm na blogu, napisałam! :)

    Szanuję cudze poglądy, o ile nie godzą w moją wolność. Tak więc skoro ktoś ma prawo wierzyć w świętość małżeństwa (cokolwiek by to nie miało oznaczać), to ja mam automatycznie prawo wierzyć, że moje małżeństwo w niczym nie narusza owej świętości. Tyle w temacie.

    @Sylwek
    A czytałam, czytałam. Szkoda, że jeszcze jabłek kierowcom, w ramach walki z nędzą, nie rozdawali.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odniosę się do samego SLD - jakoś nigdy nie miałam zaufania do tej partii. Fakt, moje kształtowanie polityczne przebiegało w kraju, gdzie partia socjaldemokratyczna to jedno, a socjalliberalna to drugie. U nas partii tego drugiego typu nie ma, a i w Polsce i w moim drugim kraju "socjaldemokraci" to dość podobne twory. W moich oczach członkom SLD o wiele bliżej do PIS niż np. do Zielonych. I dopóki nie dorobimy się w Polsce PRAWDZIWEJ partii socjalliberalnej to będziemy czytać i słuchać takich kfiatkuf jak wypowiedzi panów z Suwałk czy Radomia, nie zapominając o przykurzonej już nieco wypowiedzi posłanki Błochowiak o czerwonych skarpetkach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tak w przestrzeń. Naprawdę żyjemy w kraju katolickim? W konstytucji jakoś to inaczej jest napisane, ale może ja o czymś nie wiem? Jakieś zmiany były:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rude de Wredne, zapis a praktyka to wszak różne sprawy, w kraju tak pełnym religijnej hipokryzji to powinna byc oczywista oczywistość.

    A wypowiedzi panów z SLD to prymitywne draństwo rodem ze średniowiecza. Tak, wiem, to bardzo negatywna ocena. To nie jest argument. Tak. Bo to nie jest dyskusja na argumenty, tylko na wizje świata.

    OdpowiedzUsuń
  10. scenki: to ja znowu jestem nie z tej bajki. Dla mnie bowiem nie jest to oczywista oczywistość.

    A o średniowieczu masz niezłą opinię;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak miło mięso na tapecie.
    Ale wracając do sprawy nie wiem co gorsze:polityk,ksiądz,czy faszyzm.To ostatnie na pewno okropne ale poprzednie nie lepsze.Ostatnio rozmawiam z kuzynką i fajny temat bierzmowanie syna,ale sedno ksiądz i katechetka za miesiąc będą rodzicami.Biskup na kazaniu o zbłąkanych owieczkach by ich nie oceniać pochopnie.Na to z tłumu dochodzi głos.Kto ocenia owce swoje choćby i zbłąkanym baranem był też ocenionym jest przez owce mu podległe.Po czym biskup wyszedł w milczeniu.A morał:dla polityka jesteśmy głupią masą do głosowania,dla księdza worem z kasą bez dna.

    OdpowiedzUsuń
  12. ad Rude de Wredne) "Oczywista oczywistość" była ironią. Zaś "średniowiecze" to pewna metafora, owszem, niesprawiedliwa dla całej epoki, ale wystarczjąco obrazowa. Równie dobrze zamiast określenia odwołującego się do czasu, mogłabym użyć odwołana do miejsca: Ciemnogród.

    OdpowiedzUsuń
  13. scenki: wiesz, u Ciebie to może i ironia, niestety u innych to oczywista oczywistość.
    Co do średniowiecza, tak sobie żartowałam, ogólnie zrozumiałam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesli ktos rzeczywiscie wierzy w swietosc malzenstwa, lub uwaza ze malzenstwo religijne powinno wywolywac skutki prawne (patrz konkordat), tym bardziej powinien byc za legalizacja malzenstw homo.

    Stanie na stanowisku wg. ktorego malzenstwa KRK sa "swiete", a malzenstwa jednoplciowe zawierane przez wyznawcow innych religii "sie nie licza" to juz nie jest hipokryzja, to daleko posunieta glupota.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…