wtorek, 1 czerwca 2010

Blogujemy dla homorodzin

Dziś akcja Blogging for LGBT Families.

Znam kilka kobiet, które wychowują dzieci (samotnie lub z partnerką), jedna para pokazała się nawet w trzecim numerze "Repliki":

Replika 03 2006

Pamiętam, że miałam mieszane odczucia co do tego wywiadu - bo z jednej strony to, że mamy zdecydowały się pokazać z twarzy i imion, to naprawdę było coś, z drugiej ich obawa przed ujawnieniem w najbliższym otoczeniu (szpital, przedszkole, szkoła) charakteru ich związku była dość przerażająca. Bo jak ich synek poradzi sobie z możliwą presją otoczenia, skoro nawet one sygnalizują, że jest w ich związku coś, co należy ukrywać? Oczywiście szanuję ich decyzję, szczególnie że, jak większość znanych mi (dość słabo, przyznaję) takich rodzin, one po prostu są najzwyczajniejszą parą z dzieckiem, a nie bojowniczkami o wolność naszą i waszą. Jednak ich przykład pokazuje, w jakim mniej więcej miejscu jesteśmy - z jednej strony piszemy o prawie do adopcji, z drugiej, oprócz aktora Michała Sieczkowskiego, nie mamy żadnego ujawnionego nieheteroseksualnego rodzica.

Żeby nie było tak ponuro (wszak to Dzień Dziecka), wrzucam fotkę mojego ulubionego (mimo że jedynie wirtualnie) "tęczowego" dziecka. To Dashiel, syn Sophie B. Hawkins, w wersji kilkudniowej:
źródło: www.myspace.com/sophiebhawkins

Ja mój prezent na Dzień Dziecka znalazłam na francoapple.multiply.com. To stronka, z której można pobrać kilkadziesiąt koncertów Ani Difranco (po zarejestrowaniu i dodaniu Francoapple do przyjaciół). Nie wiem, kiedy to ogarnę, póki co obejrzałam sobie koncert w Amsterdamie zarejestrowany przez nieodżałowaną telewizję internetową FabChannel i jestem w stanie... No, wiadomo, jakim. A jako że Ani już jest (ciekawe, co będzie po ogarnięciu tych wszystkich plików) moim źródłem piosenek na każdą okazję, mam coś i na dziś:


Na koniec małe sprostowanie do poprzedniego posta: nowa "Furia" prawie wyszła. W rzeczywistości na dniach będzie się drukować. No ale zamówić już można, prawda?

2 komentarze :

Społeczeństwo powinno widzieć jak najwięcej takich rodzin, aby przekonać się, że są one jak najzupełniej normalne - kochające się i stwarzające dziecku dobre warunki do rozwoju.

Najpierw należałoby zalatwić kwestię adopcji dzieci partnerów. To jest uważam o wiele bardziej potrzebne. Aby nie było sytuacji gdy dziecko wychowane przez dwie kobiety, po smierci jednej z nich ( biologicznej matki )nagle, wyrwane ze swego środowiska wędruje do babci, która wczesniej tej rodziny nie chciała znać. Są takie sytuacje.

Prześlij komentarz